01 October 2014

Back to Paris

 

Paris is always a good idea. 
Audrey Hepburn

 

 

POWRÓT DO PARYŻA

 

Są takie miejsca, do których powracamy kilka razy w ciągu życia. Są takie osoby, do których zbliżamy się ponownie po wielu latach. Czasami po to, żeby na nowo je odkryć, a czasami po to, żeby utwierdzić się w naszych dotychczasowych odczuciach. A czasem po to, żeby odkryć miłość, z której wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy, a której nie da się już dłużej zaprzeczać i samego siebie dalej oszukiwać. Paryż – dotychczas dla mnie zbyt oczywisty i zbyt pełny turystów ... Dokładnie 10 lat temu po kilkudniowym zwiedzaniu w sierpniowych upałach powiedziałam „bez szału”. Teraz postanowiłam dać mu drugą szansę i zakochałam się bez pamięci.

 

Każdy dzień zaczynam od typowego francuskiego śniadania w przecudownej kafejce na rogu mojej ulicy. Kelnerzy codziennie witają mnie z uśmiechem, kiedy o stałej porze wkraczam do lokalu i zamawiam mój ulubiony zestaw śniadaniowy: croissanta z zestawem trzech dżemów, świeżą bagietkę z masłem, szklankę soku pomarańczowego oraz kawę z mlekiem. Potem jeszcze długo siedzę w tym cudownym miejscu, rozmawiając z przemiłą obsługą i popijając kolejne herbatki. Na miasto wyruszam dopiero po godzinie 11, niemal natychmiast zanurzając się w podziemne korytarze metra. Nie ma lepszej pory roku na zwiedzanie Paryża niż ciepła złota jesień, a zostać tutaj można nawet pełne dwa tygodnie i codziennie odwiedzać nowe miejsca. Najprzyjemniejsze podczas zwiedzania są przerwy na kawę lub posiłek w zapełnionych ulicznych knajpkach. Wszyscy siedzą przy stolikach wystawionych na ulicę, nigdzie się nie spieszą i rozkoszują się posiłkiem i rozmową w ciepłym jesiennym słońcu.

 

 

 

 

Paryż jako miasto miłości pełny jest jej symboli. To tutaj wzdłuż brzegów Sekwany spacerują zakochane pary. To tutaj na prawie każdym moście zakochani wieszają kłódki z własnymi imionami i wyznaniami miłości. To tutaj na każdej prawie ławce czule obejmująca się para zajęta jest wspólną konsumpcją pieczonych kasztanów lub gorących naleśników crepe. W Paryżu bardziej niż gdziekolwiek indziej brakuje tej jednej jedynej osoby, z którą można by zamieszkać w ciasnym hotelowym pokoju i jeść codziennie rano na śniadanie ciepłe rogaliki z dżemem. Mówi się, że uczucia które powróciły, tak naprawdę nigdy nie odeszły. Zawsze warto dać im drugą szansę. Czasami tylko po to, żeby się samemu przekonać, że pierwsza decyzja była słuszna. A czasami po to, żeby przeżyć coś pełniejszego i bardziej dojrzałego. Podobnie warto powracać w te same miejsca po wielu latach, ponieważ z biegiem czasu dojrzewamy i zmieniamy się. Zmienia się także nasze postrzeganie otaczającego nas świata i inaczej odkrywamy te same miejsca.

 

 

 

 

W ostatnim dniu wybieram się do Ogrodu Luksemburskiego, w którym 10 lat temu podczas tamtego bardzo upalnego lata jadłam pyszne lody sorbetowe. Teraz siedzę na krzesełkach, które są tutaj wszędzie poustawiane i myślę sobie jak bardzo się zmieniło moje życie, od kiedy byłam w tym miejscu ostatnim razem. Dziesięć długich i ważnych lat, w których z młodej dziewczyny przemieniłam się w dojrzałą kobietę, zostałam matką i stworzyłam dom, założyłam i rozwinęłam własną firmę. Tylko w głębi duszy jestem cały czas tak samo szalona, nie mogę nigdy usiedzieć w jednym miejscu i co kilka tygodni muszę uciec daleko w świat po to, żeby odnaleźć siebie. A moje serce, które kochało tyle samo razy co zostało odrzucone, cały czas ma jeszcze nadzieję, że pewnego dnia znajdzie się wreszcie ktoś, kto nie pozwoli się odrzucić. Wracam z powrotem do metra, które zabierze mnie w kierunku lotniska. To moje ostatnie minuty w Paryżu. Idę ulicą wzdłuż Ogrodu Luksemburskiego i rzucam ostatnie spojrzenia na piękne kamienice z koronkowymi balkonami przesłonięte gałęziami jesiennych drzew. Łezka mi się kręci w oku, bo już wiem, że kocham to miasto, zostawiam tutaj swoje serce i duszę, i wrócę na pewno.

 

Paris Orleans, 1-8.10.2013

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ponte des Arts - since 2008 people have fastened their "cadenas d'amour" (love padlocks) here.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Back