08 February 2015

A Million Stars in Sahara Desert

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wczesnym wieczorem o zmroku rozpoczęliśmy naszą kilkugodzinną wędrówkę na wielbłądach w kierunku namiotów na pustyni. Wieczór był bardzo ciepły i przyjemny. Siedziałam na wielbłądzie i patrzyłam w bezkresne niebo, na którym połówka księżyca odwrócona była do góry nogami i pierwszy raz w życiu widziałam na niebie tysiące milionów gwiazd.   

 

Pod czarnym niebem z milionem gwiazd, leżałam całą noc w komplentych ciemnościach w zimnym namiocie walcząc z bezsennością. Nasłuchując tajemniczych odgłosów pustyni (wrzaski dzikich kotów i pomrukiwania wielbłądów) bałam się zasnąć i walczyłam z okrutnym zimnem. Nie pomogły 2 koce, 2 swetry, czapka i kurtka. Z ulgą więc wstałam kilkanaście minut przed godz 7 na wschód słońca. Usadowiłam się na najwyższej wydmie i czekałam kiedy słońce pojawi się zaa wydm i oświetli ciepłymi porannymi promieniami piaski i wydmy w zasięgu wzroku. Warto było przetrwać okrutnie zimną i bezsenną noc w namiocie na pustyni, po to żeby zobaczyć jeden z najpiękniejszych wschodów słońca. Po powrocie do najbliższego miasteczka, zostałam zaczepiona przez pewnego staruszka, który zapytał mi się czy w kraju z którego pochodzę pracuję jako fotograf. Zapytałam się go skąd o tym wie. A on odparł, że widzi to w moich oczach.  

 

 

 

 

Back